wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 2

Stacy

Wreszcie wylądowałyśmy. Zsunęła sobie słuchawki na szyję i chwyciłam za swoją torbę. Spojrzałam jeszcze na siostrę, która zmarnowana ciągle była wbita jeszcze w siedzenie. Teraz będzie użalać się nad sobą i swoim losem. 
- Kath ! Rusz tyłek, zaczynasz nowe życie, mogłabyś nabrać trochę tępa - wywróciłam oczami. Zawsze powolna i spokojna, nie wiem jak to możliwe, że jesteśmy siostrami i to bliźniaczkami, skoro nie mamy ze sobą nic wspólnego. Wyszłyśmy z samolotu i ruszyłyśmy do kolejnych bramek, a potem po bagaże. Właściwie wszystko szybko minęło, więc po chwili mogłyśmy już wychodzić z lotniska. Deszcz. Świetnie. 
- Masz ten adres ? - spytałam, spoglądając na swoją siostrę. Wyciągnęłam papierosy z plecaka i wsadziłam sobie jednego do ust. 
- Mam, przecież ty nie mogłaś zabrać nawet głupie kartki z adresem - warknęła i zaczęła szperać w swojej torebce. Widać humorek jej dopisywał...
- Możesz tyle nie zrzędzić - pokręciłam głową i odpaliłam papierosa. Paliłam chyba od 16 roku życia, ale komu to przeszkadzało. - Tam jest taksówka - wskazałam na garbusowate, czarne auto. Zarzuciłam sobie plecak przez ramię i chwyciłam za swoją walizkę. - Ruszaj się, nie będę stała w tym deszczu - warknęłam na nią. Załadowałyśmy się do środka, mój w ogóle do mnie nie podobny sobowtór podał kartkę z adresem kierowcy i ruszyliśmy. Londyn był tak zatłoczony, że jechałyśmy 40 minut. Wreszcie kiedy dotarłyśmy na miejsce, zapłaciłyśmy za transport i zabrałyśmy swoje bagaże. Mieszkanie było w centrum miasta, co zdecydowanie jak dla mnie było ogromnym plusem, bo w końcu będę miała wszędzie w koło imprezy. Dom przypominał trochę kamienicę, czarna i z kamienia, nic specjalnego, zresztą one wszystkie w koło wyglądały dokładnie tak samo. Klucze też miała blondynka, więc grzecznie poczekałam aż je wyciągnie i po chwili byłyśmy już w środku. Mieszkanie było bardzo nowoczesne, widać starsi się postarali, wszystko było fajne oprócz tego jednego szczegółu że nie dosyłali nam już kasy. Zajęłam jeden pokój, zostawiłam walizki i wróciłam do siostry. 
- Idziemy na zakupy, chodź - powiedziałam stojąc w drzwiach jej pokoju.Siedziała na swoim łóżku z miną jakby została za coś skazana. Może nie wyglądałyśmy jakbyśmy w ogóle się lubiły, ale jednak była moją siostrą i nie lubiłam kiedy tak wyglądała. Wywróciłam oczami i podeszłam do blondynki. - Podnoś te swoje seksowne cztery litery, nie będziesz tutaj siedzieć - rozkazałam i pociągnęłam ją za rękę, Chwyciłam po drodze za jakąś torbę i zabrałyśmy się do wyjścia. - Może będzie fajne, przestań się tak martwić - posłałam jej uśmiech i ruszyłam do drzwi.
Sklepów  w koło nie brakowało, to na pewno nie, tak samo jak wiecznego tłumu ludzi, czy Londyńczycy nigdy nie sypiają ?! Jako, że padał deszcz, a ja na parasol tak jak moja siostra się nie kuszę, po prostu założyłam kaptur na włosy. Postawiłyśmy na sklep ulicę dalej. Tłum ludzi, przepych, ciemność i blask wszystkich światełek i bilbordów dookoła. Zaczynało padać coraz mocniej, odwróciłam się do tyłu, żeby zobaczyć gdzie podziała się moja siostra, ale upadłam na ziemię, nie nie z mojej winy !
- Patrz jak leziesz, baranie ! - warknęłam spoglądając na jakiegoś kretyna, przez którego byłam cała mokra. - Idiota ! - spojrzałam na niego i wściekła ruszyłam do sklepu, gdzie pod drzwiami stała już Kath.
- Co z Tobą ? - spytała mierząc mnie od dołu całą mokrą.
- Kretyńscy londyńczycy - burknęłam i weszłam do sklepu. Ściągnęłam kaptur z głowy i znowu to samo, tym razem ktoś połasił się na to by mnie złapać.
- Łapy przy sobie i patrz jak leziesz ! - zdecydowanie mój humor się pogorszył. Spojrzałam na chłopaka i zabrałam od siebie jego zimne łapska.
- Przepraszam, nie zauważyłem - uśmiechnął się jak gdyby nigdy nic.
- To trzeba było zauważyć ! Walnięci brytole ! - burknęłam.
- Stacy, chodź już ! - usłyszałam z przodu swoją siostrę, więc ruszyłam przed siebie. Zakupy trochę nam zajęły, no ale przecież miałyśmy pustą lodówkę, a połapać się w sklepie nie było łatwo za pierwszym razem. Kiedy już skończyłyśmy wróciłyśmy do domu. Rozpakowałyśmy zakupy i ruszyłam na górę prosto do łazienki i pod prysznic. Męczący dzień.

_____________________________________
From StylesGirl : Rozdział mi się nie podoba, ale miałam przerwę dość długą, więc mam nadzieję, że następny wyjdzie mi lepiej. W każdym razie cieszę się, że blog powstał, poprzedni co prawda zaczął się w tym samym składzie, skończył w innym, ale mam nadzieję, że ten wypali i będzie ok :)
xoxo

niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 1

Katherine

     Opadłam wykończona na krzesło w przedpokoju i potarłam skronie palcami u rąk. Czułam się jak koń, który musiał wejść pod niewyobrażalnie stromą i wysoką górę, a przecież to zaledwie trzy kilometry biegu. Moja kondycja leżała i kwiczała, za to Stacy... Nawet nie mam ochoty o niej wspominać. Moja siostra bliźniaczka to samo zło, zło wcielone. Nie wiem jak coś takiego może po prostu istnieć. Ona urodziła się chyba tylko po to by zatruwać mi życie, tak przypuszczam.
  -Oj kiepsko z tobą siostrzyczko, kiepsko...- zaśmiała się, chwytając w dłoń butelkę z wodą i, upijając z niej dużego łyka.
  -Może, ale ja przynajmniej ukończyłam szkołę z wyróżnieniem, a nie ledwo zdałam.- odgryzłam się wytykając jej  przy tym język i przechodząc obok niej jak gdyby nigdy nic. Usłyszałam tylko cichy chichot mówiący o tym, że moje gadanie zbytnio jej nie przeszkadza, a tym bardziej schlebia.
  Dziwaczka...
  Już miałam opuszczać pomieszczenie i poszukać w kuchni czegoś co doda mi energii, na przykład kawałek czekolady, kiedy w pokoju zjawili się rodzice. Tata złapał Stacy za przedramię, tak by nie mogła uciec, a mi wzrokiem nakazał siadać. Mama zaś już wygodnie rozsadziła się w fotelu i nerwowo uderzała stopą o podłogę. Ta mała i drobna na pozór kobieta miała w sobie tyle siły, że dałaby radę przenieść mnie do innego pokoju bez większych problemów. Tata natomiast zawsze demonstrował publicznie swoją wyższość i to, że musimy być mu posłuszne, bo inaczej... Właśnie, bo inaczej nic. Nigdy nie podniósł na mnie ręki, na Stacy tym bardziej. Zawsze jej bronił, a ona była jego oczkiem w głowie. Nie miałam tego za złe nikomu, bo dzięki temu nie byłam tak bardzo pilnowana, choć gdyby mnie ktoś pilnował to i tak nic by nie znalazł. Ja w odróżnieniu od mojej imprezowej siostry zawsze odrabiałam lekcje na czas, nigdy się nie spóźniałam na umówione spotkania i pomagałam w domu, kiedy ona bawiła się wyśmienicie na imprezie u kumpla.
   -Co się stało?- spytała. Rodzice nie wzywali zebrania z byle powodu, a tym bardziej nie zmuszali nas do uczestniczenia w nich.
  -Powiem prosto z mostu. Dziewczyny długo myśleliśmy nad tym z mamą. Potrzebujemy odpoczynku od pracy, od problemów i częściowo też od naszych dzieci. Nie zrozumcie nas źle, ale...- może to dziwne, ale właśnie kiedy to powiedział zrozumiałam jak jego słowa brzmią. Jakbyśmy były niepotrzebne i tylko im przeszkadzały. Stacy nie wydawała się tym wszystkim jakoś zaskoczona, za to ja...
  Boże... Nie będę teraz ryczeć, nie w takiej chwili. Opanuj się dziewczyno!
  -Wysyłamy was do Anglii. Macie już zarezerwowany lot na jutro i wynajęte mieszkanie w Londynie. Pieniądze oczywiście damy wam na start, ale chcemy byście się usamodzielniły i znalazły pracę.- tu spojrzał znacząco na moją siostrę, która tylko prychnęła i usiadła na sofę.
  -Nie sądzicie, że zachowujecie się nieodpowiedzialnie? Skończyłyśmy kilka dni temu osiemnaście lat, mamy wyjechać do Anglii nie znając tam nikogo i zacząć żyć własnym życiem? Usamodzielnić możemy się równie dobrze tutaj. Wy chcecie się nas po prostu pozbyć. Co z was za rodzice!- warknęłam wściekła i przepychając się między tatą, a fotelem mamy wbiegłam do swojego pokoju.
   Nie byłam smutna, nie byłam rozżalona, ja byłam wściekła, że mogli chcieć nas wyrzucić z domu tylko po to by wypocząć. Tak nie postępują rodzice. Przynajmniej nie moi.
   Wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy do mojej walizki i zapięłam zamek, który dość długo się buntował. Zresztą nie dziwię się mu, ja też wolałabym tu zostać.
  -Co za popieprzona sytuacja...- westchnęłam ukrywając twarz w poduszce i waląc pięściami w materac łóżka.

***


        Oparłam głowę o swoją dłoń i przymknęłam lekko powieki. Chciałam choć na moment zapomnieć o tym co się działo w przeciągu ostatniego dnia.   Nie wierzyłam, że to może dziać się na prawdę, że mogę siedzieć w samolocie do Londynu, do miasta które tak bardzo kiedyś pożądałam. Teraz było mi obojętne czy wyjadę tam, czy do Norwegii czy może do Włoch. Chciałam uciec jak najdalej od wyrodnych rodziców. Swoje pieniądze mogli, za przeproszeniem, włożyć sobie w dupę. Tyle im powiem, a właściwie chciałam powiedzieć przed wylotem, ale coś zabraniało mi wypowiedzieć te słowa. Może moja miłość do nich? Nie mam pojęcia, ale żałuję, że to gówno się odezwało w mojej głowie.
   Nie ma to jak lecieć kilkanaście kilometrów nad ziemią i wgapiać się w chmury, które nagle znalazły się pod tobą. Kiedyś chciałam podróżować, stać się sławna i znana, a teraz chciałam po prostu zasnąć i obudzić się po drugiej stronie tęczy. 
  Pieprzone życie.
  -Kath!- usłyszałam stłumiony głos po mojej prawej stronie. Na znak, że jej słucham jedynie mruknęłam. Zresztą co byłoby aż tak ważnego, że moja siostrzyczka zapragnęła się tym ze mną podzielić?- Mogłabyś przestać się użalać nad sobą i ogarnąć kiedy wylądujemy? Musisz załatwić sobie pracę inaczej długo nie pociągniemy, a ty myślisz tylko o sobie.
  Praca. Czemu tylko ja miałam pracować z naszej dwójki? Miałam mieć na utrzymaniu tę smarkulę, która zachowuje się jak małe dziecko?
  -Może sama poszukasz pracy, a nie będziesz mnie nią obarczać?- odparłam tylko w złości zaciskając dłonie w pięści.
  -Nie wiem czy pamiętasz, ale moje wyniki w szkole nie dały mi nawet matury i proszę cię odwal się od mojego trybu życia. Szkoda, że nie wiesz co to jest dobra zabawa. Mogłabyś kiedyś spróbować.- nie znosiłam kiedy mówiła takim głosem. Tak lekceważącym i zimnym jak lód. Czasem myślałam, że nie mam siostry tylko zimną sukę bez uczuć, ale zawsze do mnie przychodziła z problemami, z płaczem, a ja jej wszystko wybaczałam.
  Dlaczego?
  Bo byłam naiwna i liczyłam, że zmieni swoje życie na lepsze. A teraz znów nie miałam wyboru. Będę musiała tyrać za nas dwie by ją utrzymać.
   - Daj mi już spokój... A co do lądowania. To za jakieś półgodziny. Słuchaj pilota...- bąknęłam znów wlepiając wzrok w niebo. Resztę lotu spędziłyśmy w ciszy, wyczekując aż w końcu będziemy mogły przejść po płycie lotniska. Po całym tym locie byłam wykończona i tym, że musiałam użerać się z siostrą bliźniaczką, i tym, że przede mną siedział smarkacz, który tylko wiercił się i prawie mnie opluł kiedy ryczał, i tym, iż ciągle zamartwiałam się tym, że sobie nie poradzę, ale nie miałam wyboru. Życie kazało mi dorosnąć szybciej, choć może to i lepiej? W końcu ktoś musi przytrzymać Stacy w pionie. Już idąc po ziemiach Anglii wiedziałam, że to zadanie do łatwych należeć nie będzie.

_____
Od Babi: Powiem tak. Nie jest źle, ale mogło być lepiej. Cieszę się z tego bloga i tej historii i jestem bardzo ciekawa jak to wyjdzie. Nie miałam pomysłu jak zacząć i chyba widać, że to trochę takie na siłę, ale nic na to teraz nie poradzę...

sobota, 15 czerwca 2013

Bohaterowie



Katherine Malone (18 lat)
Tumblr 

Stacy Malone, (18)

 


Niall Horan, Zayn Malik, Liam Payne, Harry Styles i Louis Tomlinson
one direction | Tumblr