piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 4

Stacy

Obudziłam się z okropnym bólem głowy i brzucha. Przetarłam dłonią twarz i lekko się podniosłam z łóżka. Od razu poczułam jak coś chce się ze mnie wydostać więc pobiegłam do łazienki. Zwróciłam chyba cały alkohol jaki wpakowałam w siebie dzień wcześniej. Weszłam pod prysznic i szybko się odświeżyłam. Kiedy wychodziłam strasznie zakręciło mi się w głowie, ale zdążyłam się czegoś złapać. Wsunęłam na siebie jakiś dres i zeszłam na dół do kuchni. Woda, chyba tylko tego w tamtej chwili pragnęłam najbardziej na świecie, suszyło jak nigdy i jeszcze ten ból w skroniach.
- Jest coś na głowę ? - spytałam i zabrałam z lodówki butelkę wody. Po minie blondynki mogłam wnioskować, że nie była w humorze.
- Tobie to już nic nie pomorze ! - warknęła na mnie jak lwica. Nie bardzo rozumiałam o co jej chodzi, tzn nie rozumiałam, dlaczego jest taka wściekła, a nie że jej głupiego tekstu.
- Zluzuj siostra, pytam o tabletkę - zmarszczyłam czoło i usiadłam na krzesełku przy stole. Chyba lepiej nie wchodzić jej dzisiaj w drogę.
- Nie ma ! - warknęła.
- Woooow.. spokojnie okres masz, czy co ? - upiłam łyk wody z butelki.
- Jesteś kretynką Stacy ! Mogłabyś znaleźć jakąś pracę, a nie siedzieć na imprezach, zresztą ostatni raz po Ciebie przyjechałam ! - walnęła ręką w blat i zaczęła prawie krzyczeć. Była taka drętwa, że zastanawiałam się jak to możliwe, że ona jest moją siostrą, jak to możliwe, że byłyśmy spokrewnione, przecież ona była totalną nudziarą i całe dnie mogłaby spędzać przy książkach !
- Wyluzuj Katherine, wcale nie prosiłam, żebyś skądkolwiek mnie zabierała, więc to nie mój problem. Zresztą co Cie obchodzi co robię po nocy, jestem dorosła ! - co prawda ledwie skończyłam te swoje osiemnaście lat, ale sama potrafiłam zadbać o swój tyłek.
- Dorosła ? Jesteś gówniarą ! - warknęła, no takiej złej to jej dawno nie widziałam.
- Jestem starsza i zamknij się już bo głowa mnie boli, mogłabyś czasami ruszyć swoją dupę z domu, a nie siedzisz ciągle zamknięta w sobie ! Jesteś przeklętą nudziarą, która wygląda jakby bała się wyjść do ludzi, kiedy ostatnio byłaś na jakiejś imprezie ? Nie byłaś na żadnej, nawet urodziny spędzałaś te tylko z rodziną, a na imprezie w klubie pojawiłaś się tylko chwilę, na 18 urodziny ! Ja przynajmniej wiem, co to jest dobra zabawa ! - wykrzyczałam przez swoje zawalone gardło i idąc do szafki szturchnęłam jej bark. Zabrałam tabletki i wróciłam do pokoju na górę. Pół dnia przeleżałam w łóżku, nie zwracając uwagi na mój telefon, który ciągle wydzwaniał i przychodziły na niego jakieś dziwne smsy.. chyba trochę wczoraj przesadziłam. Przebrała się w coś bardziej przyzwoitego niż dres i postanowiłam wyjść na jakiś spacer. Zabrałam telefon i torebkę, nałożyłam okulary na nos, po czym zeszłam na dół. Blondynka siedziała na kanapie, dość przybita.
- Wychodzę, wrócę koło 10 - rzuciłam w jej stronę, ale nawet nie drgnęła.Oglądała jakieś głupie telenowele, zawsze tak robiła jak coś ją gryzło, albo ktoś sprawił jej przykrość. - Chcesz iść ze mną ? - spytałam, bo w końcu wiedziałam, że to przeze mnie, może trochę przesadziłam. - Boże, dlaczego istnieje coś takiego jak sumienie.. - powiedziałam zrezygnowana mówiąc jakby do sufitu. Odetchnęłam i podeszłam bliżej kanapy. - Katherine.. - wstała bez słowa i poszła na górę. - Zajebiście.. - rzuciłam telefon i torebkę na kanapę i poszłam za nią. - Daj spokój, przecież nie mówiłam serio.. - drzwi były zamknięte, ale podeszłam do nich i gadałam przez nie, jak zwykle zresztą wyszło, że wszystko to moja wina.
- Odejdź ! - wrzasnęła.
- Otwórz te pieprzone drzwi, nienawidzę kiedy mam przez nie gadać ! Przestań odwalać jakieś szopki, przecież nie chciałam - walnęłam ręką w drzwi i telefon zaczął dzwonić, miałam już tego dość, więc odebrałam.
- Czego i kto mówi ?! - warknęłam do słuchawki, nie miałam tego numeru, więc pewnie podrzuciłam jakiemuś frajerowi nawalona swój.
- Spokojnie, mała - usłyszałam jakiś głoś w słuchawce.
- Małe to możesz mieć to coś w spodniach palancie - warknęłam i zakończyłam połączenie.
- No otwórz... - usłyszałam przesunięty klucz, więc pociągnęłam za klamkę. - Ubieraj się, nie będziesz tu sama siedzieć - westchnęłam.
- Będę, daj mi spokój - wlazła na łóżko.
- Przestań Malone, nie chciałam powiedzieć nic złego, w końcu wcale tak nie myślę, chciałam powiedzieć coś co Cie zaboli, za to jak na mnie warczałaś rano.. - usiadłam obok niej.
- Udało Ci się. - wymruczała.
- Płacę już swoją karę za swoje głupie zachowanie, wcale nie uważam Cie za nudziarę, w końcu jesteś moją siostrą, coś jednak mamy wspólnego - uśmiechnęłam się .
- Nazwisko ? - spytała sarkastycznie.
- To też - zaśmiałam się.
- Przepraszam - wymruczałam przez zęby wreszcie.
- Dobra.. ja też, ale następnym razem mów gdzie wychodzisz i nie zostawiaj mnie tak samej, myślałam, że coś Ci się stało.. - cmoknęłam ją w policzek, a ona poszła się przebrać. Znowu telefon.
- Czego ty ode mnie chcesz ? - warknęłam
- Wczoraj byłaś milsza - zaśmiał się.
- Nie znam Cie koleś, więc znajdź sobie inną do gnębienia. - powiedziałam nieco spokojniej.
- Wolę zostać przy tobie, zresztą nie dzwonie tylko zapytać co u Ciebie - zmarszczyłam lekko czoło.
- Co ? - nie rozumiałam, o co mu chodzi.
- Wiesz, chciałem też zapytać o siostrę, właściwie nie ja, ale nie ważne, macie dzisiaj czas ? -
- A może byś się najpierw przedstawił - spojrzałam na Kath, która była już gotowa, więc wyszłyśmy z domu.
- Harry, to jak będzie ? - spytał
- Gdzie i o której ? - westchnęłam, pewnie gdybym odmówiła nadal męczyłby mój telefon.
- Klub ten co wczoraj, za dwie godziny, adres dostaniesz sms-em na wszelki wypadek - nie zdążyłam nic powiedzieć bo się rozłączył, a po sekundzie już miałam adres. Nie wiem co to za gość, ale trochę mnie przeraził.
- Jak po mnie wczoraj przyjechałaś, to z kimś gadałaś ? - spytałam kiedy byłyśmy już w parku.
- Tak, jakiś mulat, podał mi adres - wzruszyła ramionami.
- Pamiętasz imię ? - spytałam z ciekawości.
- Zayn - spojrzała na mnie nieco niepewnie.
- Za dwie godziny umówiłam się w klubie.. spokojnie idziesz ze mną, obiecuję, że nie będę piła.. - uśmiechnęłam się. Jako, że miałyśmy jeszcze sporo czasu to spacerowałyśmy sobie po pięknym parku, robiąc sobie zdjęcia, gadając i śmiejąc się. O dziwo czasami zdarzały  nam się przebłyski siostrzanej miłości. Po jakimś czasie wróciłyśmy do domu, zabrałyśmy auto i pojechałyśmy pod wskazany adres.
_________________________________________
Od StylesGirl : Wiem, że okropnie spóźniony i więcej tu dialogów niż opisów, ale jakoś tak jeszcze nie umiem wrócić do takiego pisania, więc powoli postaram się poprawiać.
xoxo

1 komentarz: